Wlasciwie nie pamietam zebym kiedykolwiek inaczej spedzala urodziny inaczej niz tradycyjnie, goscie, jedzonko itd. Wyjatkowo obchodzilam 50 -tke, to byla niespodziankowa impreza i nigdy jej nie zapomne, tak jak i tegorocznych urodzin.
Przedewszystkim zdobylam sie na lot samolotem, sama, tzn bez osoby towarzyszacej mi.
Na lotnisku czekala na mnie
Asia z rodzina.
Roza przyleciala ze mna do domu. Nie czesto bylam witana kwiatami, a wiec to byl bardzo mily akcent powitania.
To nie wszystkie niespodzianki, wieczorem
Asia wniosla tort ze swieczkami. Wzruszyla mnie do lez, no tego sie nie spodziewalam, a jaki smaczny, dawno nie jadlam takich pysznosci. Niestety jakosc zdjec jest katastrofalna, chyba aparat byl zle ustawiony.
Krotka ale bardzo mila wizyta. Szkoda mi bylo wracac...
ale to jeszcze nie koniec niespodzianek.
te ksiazki
to prezent urodzinowy od Asi, ale nie tylko, bylam mile zaskoczona ze do niego dolozyla sie
Ines i
Hania. Bardzo dziekuje.
Mialam jeszcze jedno bardzo sympatyczne spotkanie, bardzo krotkie, niespodziewane. Z
Beatka znam sie wirtualnie juz 3 rok ale dopiero w Poznaniu krotko widzialysmy siew realu. Niestety zdjecie tez nie najlepsze.
Na koniec pochwale sie jeszcze pieknym prezentem kartonazowym od
Asi
i ta piekna zawieszke ktora mi szkoda zawiesic przy kluczach.
Dziekuje.