Tak sie sklada ze miesiac zaczynam "nieudanym wyrobem". Nieudany bo pierwszy. Tak mi sie spodobaly broszki Brises, a szczegolnie mak ze musialam tez zrobic. Mam pozwolenie Brises, ale nie mialam pojecia jak zaczac i dopoki nie opracuje kursiku powinnam czekac. Niestety ja w goracej wodzie kapana i poprosilam
"zlota raczke" o rozrysowanie wzoru. No i juz zrobilam 3, nie mam odpowiedniej grubosci filzu, musze zdobyc, no bo tu gdzie ja mieszkam....... to diabel mowi dobranoc a nie w filz zaopatruje sklepik gdzie sa szkolne przybory i troche przydasiow.W katalogu wysylkowym tez nie ma tej grubosci, no pieknie! a ja chce mak!
No wiec powstala taka nieudana malva i od razu powedrowala na poduszke( tez moja praca) bo szkoda wyrzucic.
Ale bez obaw, nie codziennie beda broszki!
Dziekuje wszystkim za przemile komentarze. Ciesze sie ze do mnie zagladacie.
Asiu, Tobie dziekuje za tak mile stwierdzenie, ale czy my wszystkie nie mamy takiego rocznego wyzwania?